
Tradycyjne dania nigdy nie są nudne, ale w tym szarym, codziennym dniu przyda się w kuchni trochę ożywienia i egzotyki. Sałatkę z kalafiora wzbogaciłam o dwa dodatki. Smoczy owoc (pitaja – dragon fruit), to jeden. Drugi, może bardziej popularny, to karambola. Oba zachwycają swym wyglądem. Do smaku – trzeba się przekonać i spróbować. Jedno jest pewne, wniosą do naszego jadłospisu żywe barwy i nowe aromaty.
Składniki:

Kalafior dzielimy na różyczki. Zalewamy zimną wodą dodajemy sól i pozostawiamy na 10-15 minut. W dużym garnku nastawiamy wodę z solą i cukrem (2 łyżeczki). Gdy woda się zagotuje wrzucamy różyczki kalafiora. Gotujemy ok. 8 minut (mają być al dente). Po ugotowaniu, odlewamy wodę i kalafior hartujemy pod zimną wodą. Wykładamy na sito. Smoczy owoc myjemy i obieramy pozostawiając cienką, czerwoną skórkę. Karambolę myjemy – nie wymaga obierania. Na szatkownicy kroimy na plasterki czerwoną cebulę, smoczy owoc (zostawiamy kawałek do ozdoby) oraz karambolę. Do większej miski przekładamy różyczki kalafiora, skrapiamy olejem sezamowym, oprószamy solą waniliową i pieprzem, dodajemy 3 łyżki wina ryżowego – mieszamy. Dodajemy poszatkowaną cebulę, karambolę, drobno pokrojoną paprykę. Kolejno - drobno pokrojony czosnek (nie przeciskamy przez praskę, bo zdominuje smak sałatki), sok z ½ limonki oraz trochę posiekanego szczypiorku – ponownie mieszamy. Na samym końcu dokładamy smoczy owoc, ścieramy skórkę z wyparzonej limonki i bardzo delikatnie mieszamy. Podajemy schłodzoną.
Smocza sałatka z karambolą zachwyci wielbicieli sałatek, ale i nie tylko. W upalne dni podana na kolację, swym subtelnym wyglądem przyciągnie niejedno oko, a smakiem - zaskoczy niejedno podniebienie. Warto się przemóc przed nieznanym, aby ubarwić i wzbogacić nasze tradycyjne menu. Smacznego.
Królowa Karo
11 czerwca 2014 at 14:53
Nie próbowałam ani jednego, ani drugiego, ale lubię zapach karamboli w kosmetykach. Chętnie jednak poznam takie egzotyczne owoce.
Danusia
11 czerwca 2014 at 15:17
Karambola ma zapach i smak lekko cytrusowy. Co się tyczy smczego owocu. Hmm… Urzeka jego wygląd – jest niesamowity, cudowny i chyba przyćmiewa raczej mało wyraźny smak. Obydwa owoce są warte poznania.
Ivetta
13 czerwca 2014 at 01:08
Twoje przepisy czytam jak poezję. Bogactwo smaków,kolorów. Wygląda cudownie.
Pozdrawiam
Iva
Danusia
13 czerwca 2014 at 01:50
Może to zabrzmi samolubnie i nieskromnie, ale dla takich komentarzy warto prowadzić bloga. Dziękuję serdecznie i pozdrawiam.